W plannerze jak w życiu

W plannerze jak w życiu

Istnieją dwa podstawowe typy ludzi: jedni są spontaniczni, przebojowi, uwielbiają iść na całość i podejmować decyzje „na gorąco” bez uprzedniego planowania, natomiast drudzy cenią sobie spokój, przewidywalność i generalnie nie wyobrażają sobie jak ich życie wyglądałoby bez planowania, które stało się dla nich niemal życiowym oparciem, dzięki któremu mogą dążyć do wyznaczonych celów krok po kroku.

Jeśli znalazłeś/aś się na tym blogu i czytasz ten tekst to prawdopodobnie (podobnie zresztą jak i ja) zaliczasz się do tej drugiej grupy. I zapewne zgodzisz się ze mną, że nie ma nic piękniejszego niż porządek w zapiskach, które odciążają naszą głowę już i tak obciążoną milionem innych spraw związanych z nauką czy pracą, czyż nie?

O tak, porządek przede wszystkim! A idąc dalej tym tropem, w plannerze jak w życiu – wszystko musi mieć swoje miejsce! Dzisiaj postaram się więc pokazać Wam, że tak samo jak w życiu, które potrzebuje ładu i porządku (przynajmniej względnego) aby funkcjonować prawidłowo, nasze plannery i kalendarze ułatwią nam życie tylko pod warunkiem jeśli zadbamy o ich właściwe i przemyślane zagospodarowanie.

Bądź na bieżąco!

                Bycie na bieżąco jest niezwykle istotne jeśli chcemy utrzymać porządek w kalendarzu czy plannerze. Dlatego trzymajcie rękę na pulsie – używajcie przekładek odpowiadających konkretnej tematyce, zaznaczajcie najważniejsze strony do których często wracacie kolorowymi naklejkami a strony z aktualną tygodniową rozkładówką oznaczcie ozdobnym spinaczem lub klipsem (metalowym lub papierowym jeśli zależy Wam  aby papier nie uległ deformacji). W ten sposób w łatwy sposób będziecie w stanie odnaleźć się w swoich zapiskach.

Przejrzystość rzecz święta

                Jednym z najważniejszych elementów, które pozwalają nam utrzymać ład w kalendarzu czy plannerze są schludne i przejrzyste notatki. Nic bowiem nie jest tak irytujące jak ogromna ilość notatek rozsiana po każdym zakamarku naszego notesu, jeszcze gorzej gdy są one niechlujne i ewidentnie pisane „na szybko”, a gdy musimy znaleźć jakąś informację to przeżywamy istny horror bo nie dość, że tracimy czas na wertowanie kolejnych stron, to jeszcze denerwujemy się, że nie jesteśmy w stanie odczytać własnego pisma.

Jak więc temu zaradzić? Rozwiązanie jest całkiem proste. Gdy posiadamy wkład kalendarzowy wystarczy ładnie napisać notatkę pod konkretną datą i w zasadzie gotowe! Jeśli coś jest szczególnie istotne lub jeśli zależy nam na estetyce możemy wspomóc się kolorowymi długopisami lub naklejkami. Jeśli natomiast prowadzimy notes bez nadrukowanych dat wystarczy sobie stworzyć nagłówek w postaci konkretnej daty, oznaczyć go w widoczny sposób i wpisać pod nim istotną dla nas informację.

Niby wszystko jasne, ale z pewnością znajdzie się ktoś kto powie, że estetyka estetyką ale co w przypadku gdy musimy coś zanotować na szybko i nie mamy czasu na zbędne zabiegi aby wpis prezentował się schludnie. Otóż wyjścia z takiej sytuacji są co najmniej dwa (a przynajmniej ja tyle znam – jeśli Wam coś przyjdzie do głowy to oczywiście dajcie znać). Po pierwsze możemy zapisać daną informację w odpowiednim miejscu w naszym notesie ołówkiem, a w wolnej chwili poprawić długopisem, tak aby było przejrzyście i rzucało się w oczy. Po drugie, jeśli akurat nie mamy ze sobą ołówka możemy naszą notatkę zapisać w innym miejscu niż to docelowe – np. w sekcji notatki (czy innej, którą akurat będziemy uważać za stosowną) i w wolnej chwili przepisać tam, gdzie powinna się znaleźć. Prawda, że proste? 😉

Kieszonkowe rewolucje

W ostatnim poście wspomniałam o wielozadaniowości plannera, a dzisiaj chciałam poruszyć tą kwestię jeszcze raz i rozwinąć ją jeszcze bardziej bo jak wiecie zastosowań kieszonek umieszczonych w okładce może być cała masa.

Tak jak wspomniałam kieszonki mogą być rewelacyjnym miejscem do przechowywania wszelkiego rodzaju luźnych kartek, które uwielbiają się gubić w najmniej oczekiwanym momencie. Dlatego warto takie rzeczy przechowywać w jednym miejscu rezerwując jedną kieszonkę na recepty lub inne rzeczy związane ze zdrowiem, drugą na paragony i rachunki (jeśli oczywiście takowe zbieracie) a jeszcze inną na luźne kartki, które na pewno znajdują się i w waszych portfelach czy torbach.

Kieszonki mogą nie tylko organizować nasze osobiste sprawy, ale też służyć jako świetne miejsce do przechowywania kreatywnych materiałów do planowania. Te większe idealnie pomieszczą naklejki czy alfabety, natomiast te mniejsze – spinacze, klipsy i inne mniejsze elementy. Są na tyle elastyczne, że pomieszczą całkiem sporą ilość rzeczy. Do przechowywania dodatków jednak powrócę za chwilę, ponieważ chciałam wspomnieć, że jeśli nie macie plannera, a chcielibyście skorzystać z kieszonkowych dobrodziejstw to zawsze możecie stworzyć swój własny zestaw kieszonek z papieru i przykleić go na okładkę Waszego notesu lub kalendarza.

Dodatków nigdy dość

                Osoby, którym szczególnie zależy na estetyce z pewnością chciałyby mieć kilka artykułów do ozdabiania w zasięgu ręki w każdej sytuacji, a jednocześnie nie taszczyć ze sobą wszędzie osobnego pojemnika na swoje skarby.

Planner w tej kwestii oferuje szerokie pole działania bo arkusze naklejek możemy schować nie tylko w kieszonkach na okładce o czym wspomniałam wcześniej, ale też odpowiednio je przedziurkować i wpiąć jako standardową stronę z wkładu. W taki sposób możemy też przechowywać paski taśm washi czy też inne naklejki typu Sticky Notes przyklejone do odpowiednio przyciętej na wymiar zwykłej biurowej ofertówki. Ponadto jeśli zapragniemy mieć w naszym plannerze trochę gotowych elementów (np. die cutów czy kart do Project Life) wystarczy skleić kopertę, włożyć do niej rzeczy do przechowania i umieścić wszystko w plannerze – nie zajmie to wiele miejsca a zapewniam Was, że nic się nie pogubi i będzie uporządkowane oraz gotowe do użycia.

Została jeszcze kwestia dodatkowego miejsca na luźne notatki – takiego, z którego nie żal nam wyrwać kartki. Potrzeba matką wynalazków i w tym miejscu odsyłam Was do posta o Notesie DIY, który przygotowałam jakiś czas temu.

***

Podsumowując, idąc tropem przysłowia „Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz” to tylko od nas zależy jak będzie wyglądał nie tylko nasz planner, ale też w jakim stopniu organizacja przestrzeni w nim ułatwi nam życie.

Życzę Wam więc owocnej organizacji Waszej plannerowej przestrzeni! 😉